Jesteś tutaj:
Strona główna - Rowerem na olimpiadę
Rowerem na olimpiadę
Rowerem na Igrzyska
Nasz kolega klubowy Rysiek po raz kolejny wybiera się na ważną imprezę sportową. W 2008 roku był uczestnikiem półrocznej wyprawy na Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Dwa lata temu wraz z dwoma kolegami przejechał, w ciągu prawie 9-ciu miesięcy, całą Afrykę z północy na południe, bu dotrzeć na mistrzostwa świata w piłce nożnej rozgrywane w Republice Południowej Afryki. Teraz celem podróży jest Londyn, w którym, w lipcu i sierpniu odbywać się będą XXX Letnie Igrzyska Olimpijskie.Tegoroczna wyprawa odbywać się będzie pod patronatem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, a organizatorem są – podobnie jak 4 lata temu - Stowarzyszenie Podróżników Crotos w Warszawie oraz Litewska Fundacja Great Millennium Peace Ride. Wyprawa będzie dużym wyzwaniem logistycznym, bowiem w trakcie prawie półrocznej podróży rowerzyści aż 4-krotnie będą przeprawiać się samolotami (Warszawa – Pekin, Tokio – Los Angeles, Waszyngton – Shannon/Irlandia, Londyn – Warszawa) oraz 3 razy promami (Chiny – Korea, Korea - Japonia, Irlandia – Wielka Brytania). Cała trasa liczy 13 tys. km.
Na początku trasy, w Chinach, mogą się spodziewać niskich temperatur. Korea i Japonia powitają ich kwitnącymi wiśniami i magnoliami. W Stanach Zjednoczonych będą jechać znaczną częścią słynnej Transkontynentalnej Trasy Rowerowej przez bardzo rozmaite regiony, zbaczając na przykład do Wielkiego Kanionu. Tu mogą się spodziewać wielkich upał ów. Irlandia odświeży ich częstymi deszczami, a wkraczając do Brytanii poczują atmosferę wielkiej sportowej imprezy.
Opracowując szczegóły trasy, organizatorzy starali się uwzględnić jak najwięcej ciekawych miejsc do zobaczenia. W Kraju Środka dotrą do wschodniego końca Wielkiego Muru Chińskiego. W Korei Południowej zobaczą m.in. świątynie buddyjskie, pałace cesarskie, żywe skanseny i największy azjatycki targ rybny w Busanie. W Kraju Kwitnącej Wiśni zamierzają wejść na świętą górę Fudzi (3.776 m n.p.m), a także zwiedzić zabytki z listy UNESCO – świątynię na wyspie Itsukushima, Pomnik Pokoju w Hiroszimie oraz zespół zabytkowy dawnego Kioto. W Stanach Zjednoczonych odwiedzą m.in. Los Angeles i Las Vegas oraz Parki Narodowe Doliny Śmierci i Wielkiego Kanionu. Na Zielonej Wyspie odwiedzą miasto Cork, w którym przebywa 20 tys. Polaków oraz Cashel – dawną rezydencje królów. Na zakończenie, w Anglii - wielkie atrakcje turystyczne: zabytkowe miasto Bath oraz
Stonehenge – słynny zespół stojących kamieni megalitycznych.
Wyprawa rozpoczyna się 20 lutego, a kończy 12 sierpnia. Trasa wiedzie przez wszystkie stolice państw, przez które będą przejeżdżać – Pekin, Seul, Tokio, Waszyngton, Dublin i Londyn. Na całą wyprawę zdecydowało się 6 rowerzystów, w tym 2 Polaków, na krótsze odcinki kilkanaście osób z różnych krajów.
Na naszej stronie internetowej co pewien czas będą się pojawiały informacje o przebiegu wyprawy oraz galeria zdjęć.
Relacja pierwsza
Witam wszystkich, •Chiny/Dalian, 12.03.2012 r.
Start do wyprawy nastąpił na słynnym placu Tiananmen w Pekinie, mieście gdzie 4 lata temu odbywały sie Igrzyska Olimpijskie. Na cala trasę zgłosiło sie 6 osób: małżeństwo Alison i Brian oraz Bill z Nowej Zelandii, Polacy Maryla z Warszawy i ja oraz Litwin Sigitas, który jest szefem wyprawy. Na odcinku azjatyckim jada jeszcze dwaj Polacy Marek (Warszawa) i Bogdan (Sosnowiec), Szwedka Maja i Litwin Edvinas.
Pogoda w Chinach nas nie rozpieszcza. Ranki i wieczory są bardzo zimne i choć jedziemy ubrani w zimowe czapki i kurtki, rękawiczki, grube skarpety i podwójne spodnie ciągle marzniemy. Na szczęście śpimy w wygodnych i cieplutkich hotelach mając do dyspozycji wszelkie wygody, z dostępem do internetu włącznie. Śniadania wliczone w cenę noclegu w standardzie szwedzkiego bufetu jemy w stołówkach hotelowych. Potem wspólny obiad na trasie i wieczorem - po zakończeniu jazdy
kolacja we własnym zakresie. Kuchnia chińska słynna jest na całym świecie, wiec apetyty dopisują.
W Pekinie przed startem byliśmy gośćmi naszej ambasady na spotkaniu z lokalnymi mediami oraz polskimi stacjami Polsat i Polsat News. Zostaliśmy także zaproszeni przez ambasadę Danii, z uwagi na przewodnictwo tego kraju w Unii Europejskiej. Mięliśmy również możliwość zwiedzenia zabytków z listy UNESCO: wschodniego odcinka Wielkiego Muru, który wchodzi w morze na 23 m, muzeum Wielkiego Muru, Cesarskich Pałaców i Ogrodów oraz 7 świątyń zewnętrznych w Szengde. W jednej z nich znajduje się
22-metrowa rzeźba Buddy, największa w Chinach.
Rozkład dnia mamy następujący: Od godziny 7.00-8.00 śniadanie, potem krotka odprawa, pakowanie bagaży głównych na samochód i ok. 9.00 wyjazd na trasę. Jedziemy przeciętnie 80-90 km, ale 2 razy zdarzyły sie odcinki po 130 km. Średnio, co tydzień jest jeden dzień wolny od jazdy. Jak na razie drogi, poza krótkimi odcinkami, są bardzo dobre. Na poboczach czasami leży stary śnieg. Rzeki, stawy i inne zbiorniki wodne skute są lodem. Na szczęście omijają nas wypadki. Mięliśmy jedynie 2 przebicia dętek, które miejscowi fachowcy za drobna oplata 5 juanów (2, 50 zł) szybko naprawili.
Jazda w Chinach jest bardzo bezpieczna, bo wszyscy jeżdżą jak chcą i każdy musi bardzo uważać. Jeździ sie na zielonym i czerwonym świetle, wyprzedza z lewej i prawej strony, wieczorem na światłach lub bez. Rowerzyści i motocykliści często jeżdżą pod prąd". Rowery są wszechobecne. Podobno w Pekinie jest 9 mln rowerów. Bardzo dużo jest tez jednośladów o napędzie elektrycznym. Można tez spotkać samochody osobowe i małe ciężarówki o trzech kolach, z jednym tylko z przodu. Na skrzyżowaniach nad
światłami wyświetlacze odliczają czas do zmiany świateł.
W Chinach spędziliśmy 16 dni, przejeżdżając w tym czasie ok. 1300 km. 14 marca płyniemy promem do Korei, gdzie spędzimy kolejne 2 tygodnie. Rejs promem nie jest tani, kosztuje 1050 juanów (520 zł).
Pozdrawiam wszystkich
Relacja druga
Witam wszystkich ! Japonia 11.04.2012 r
Już 2 tygodnie jesteśmy w Japonii i do końca pozostało 12 dni, bo 24-go wylatujemy z Tokio do Los Angeles. Teraz jedzie nas 14-tka, ale do USA poleci tylko 7-ka. Reszta wraca do Polski i Litwy. W Japonii jest super. Nawet sedesy maja podgrzewane siedzenia, a po naciśnięciu zielonego przycisku strumień wody myje za przeproszeniem pupę. Czerwony przycisk wyłącza strumień wody. W Japonii tylko pierwsze dwa dni spaliśmy w hotelach. Pozostałe dni na kempingach lub na dziko, nad morzem lub rzeka. Tu wszędzie są góry. Jeździ sie bardzo ciężko, a poza tym ciagle nas nękają deszcze. Kilka razy nas mocno pokropiło w nocy, ale mój namiot spisuje sie bez zarzutu, gorzej jest z innymi. Także w czasie jazdy kilka razy lalo jak z cebra. Ale jest o wiele cieplej niż w Chinach i Korei. Dziś na przykład było 23 stopnie. Piękna wiosna wszystko wkoło kwitnie, a wiadomo ze Japonia to kraj kwitnącej wiśni i jabłoni. 4 i 5 kwietnia zwiedzaliśmy Hiroszimę. To wielka ponad milionowa metropolia. Zwiedzaliśmy
muzeum bomby atomowej i kilka zburzonych obiektów, które pozostały po wybuchu bomby w 1945 roku. Wtedy w jednej chwili zginęło 75 tysięcy ludzi, a drugie 75 tysięcy zmarło potem na wskutek promieniowania. Ekipa jest bardzo fajna. Ludzie są z Polski, Litwy, Nowej Zelandii i Szkocji, w tym 2 dziewczyny, polka z Warszawy i z Nowej Zelandii. W Japonii wszystko jest dużo droższe niz. w Polsce. Tu obowiązuje lewostronny ruch na drogach, a w gniazdkach elektrycznych napięcie jest nie, 220 ale 100 V. Jutro jedziemy zwiedzać dawną stolice Kioto, a za kilka dni będziemy wchodzić na świętą górę Fudżi (3776 m). Potem 23 i 24 kwietnia 2 dni wolnego na zwiedzanie Tokio i odlot do USA. Przepraszam ze nie złożyłem wam życzeń świątecznych, ale nie miąłem przez 10 dni dostępu do Internetu. Darkowi z okazji kolejnej rocznicy trzeźwości składam gratulacje i życzę kolejnych lat w zdrowiu i szczęściu.
Pozdrowienia dla wszystkich


